Akcja "Hiacynt"
Akcja “Hiacynt” – masowa przedsięwzięcie Milicji Obywatelskiej przeprowadzona w PRL w latach 1985-1987, polegająca na zbieraniu materiałów o polskich gejach i ich środowisku, w wyniku której zarejestrowano ok. 11 000 świadectwo osobowych.
Spis treści
- 1 Tło
- 2 Oficjalne i nieoficjalne przyczyny akcji
- 3 Tok akcji i jej wyniki
- 4 Reakcje
- 5 Podanie do IPN
- 6 Przypisy
- 7 Linki wewnętrzne
- 8 Źródła
//
Tło
Polskie system prawny karne przestało ukarać układy homoseksualne w roku 1932. Ustosunkowanie się władz komunistycznych pod kontaktów homoseksualnych był lecz przeczący, co wiązało się ze stalinowskim podejściem do tego zjawiska, ukształtowanym w latach 30. XX w. PRL-owscy i radzieccy naukowcy – kryminolodzy, psychiatrzy azaliż prawnicy – w większości uważali pederastia za patologię społeczną, uzasadniając ów zdanie argumentami podobnymi do argumentów z istnienia “praw naturalnych”. Środowiska homoseksualne były przy stałą obserwacją MO i SB co w żadnym wypadku od połowy lat 60., zupa oraz teczki osobowe zaczęto mniemać w latach 70. Proceder ów został przerwany przez kondycja wojenny.
Oficjalne i nieoficjalne przyczyny akcji
Oficjalnie ogłoszonym powodem przeprowadzenia akcji “Hiacynt” było opór rozwojowi epidemii AIDS na terenie Własny, dozór “wielce kryminogennego” środowiska zaś konflikt zbrojny z prostytucją. Prawdopodobnym powodem mogła być aczkolwiek chęć zebrania kompromitujących materiałów potrzebnych do szantażu osób. Osoby takie mogły później być w wyższym stopniu skłonne do współpracy w charakterze np. tajni współpracownicy SB. Domniemywa się również, że ruch mogła woleć gromadzeniu informacji o opozycji antykomunistycznej, w tym o działaczach “Solidarności”.
Bieg akcji i jej wyniki
Akcja, na rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych allel. Czesława Kiszczaka, rozpoczęła się 15 listopada 1985. O brzasku w szkołach, uczelniach, zakładach pracy na terenie całej Własny pojawili się funkcjonariusze MO i zatrzymywali ewentualnie aresztowali osoby podejrzane o homoseksualizm bądź kontakty ze środowiskiem osób homoseksualnych. Łapanki urządzano także w miejscach spotkań osób homoseksualnych. Aresztowanym zakładano teczki o nazwie “Jadłospis homoseksualisty”, zdejmowano odciski palców, a niektórych nakłaniano do podpisywania oświadczeń:
Niniejszym oświadczam, że ja jestem homoseksualistą od urodzenia. Miałem w życiu wielu partnerów, wszystkich pełnoletnich. Nie jestem zaciekawiony osobami nieletnimi.
Poza założeniem “Karty homoseksualisty” i zebraniem odcisków palców zatrzymani byli zmuszani szantażem do donosów na innych gejów, a oraz do opisu uprawianych technik stosunków seksualnych.
Akcja prowadzona była do 1987 roku, choć kartoteki “Hiacynta” uzupełniano coraz co w żadnym razie do 1988; w wyniku akcji zgromadzono ok. 10-12 tysięcy metryka osobowych, które dziś tworzą tzw. Różowe kartoteki.
Reakcje
Akcja “Hiacynt” spowodowała, że geje zaczeli coraz w wyższym stopniu skrywać swoją orientację seksualną. Część osób homoseksualnych wyemigrowało z Lokalny. Wydarzenia spotkały się z reakcją zagranicznych mediów, władza robiła natomiast całokształt, by sprawę ukryć. Pytany o akcję przedstawiciel prasowy rządu Jerzy Urban w wywiadzie na rzecz amerykańskiej prasy zaprzeczył, jakby ilekroć miała płeć słaba miejsce.
8 stycznia 1988 roku nauczyciel Mikołaj Kozakiewicz przeprowadził rozmowę na rzecz “Hiacynta” z generałem Czesławem Kiszczakiem. Członek rządu przyznał, że Policja ma owszem zwane różowe kartoteki, jakkolwiek zastrzegł, że obejmują one przed chwilą tych, którzy byli wmieszani w sprawy kryminalne. Belfer Kozakiewicz mówił wprawdzie później, że ma dowody, że kartoteki dotyczyły oraz osób przenigdy nie będących podejrzanymi o sprawy kryminalne.
Podczas tego samego spotkania doszło ponadto do rokowania na myśl rejestracji pierwszego stowarzyszenia LGBT w Polsce. Teoretycznie system prawny do swobodnego zrzeszania się było gwarantowane przez konstytucję PRL-u. W praktyce władza robiła ogół, by to przeszkodzić. Kiszczak zaproponował jakkolwiek, że chyba że Kozakiewicz i nieco innych liczących się osób z kręgu kultury i nauki podpisze list, kto zostanie zwrócony do niego i ministra zdrowia (chodziło o AIDS – gejów zaliczano wówczas do “grupy zwiększonego ryzyka”), to prośba taki zostanie rozpatrzony “z całą życzliwością”.
Podanie do IPN
We wrześniu 2007 dwóch działaczy na przedmiot LGBT – Szymon Szkop i Jacek Adler – złożyło do IPN podanie o ściganie allel. Czesława Kiszczaka za publikacja rozkazu rozpoczęcia “Akcji Hiacynt”.
15 lutego 2008 IPN wydał deklaracja, w którym stwierdził, że Impreza “Hiacynt” w przeciwieństwie gejom była podług nich legalna i nie doszło do naruszenia niczyich praw. Odmówiono wszczęcia postępowania uzasadniając: .
Decyzja natomiast samo deklaracja IPN zostały skrytykowane na łamach portali LGBT. Instytutowi zarzucono komenderowanie się politycznymi pobudkami i obyczajowymi stereotypami i celowym działaniem mającym na celu wybielenie Milicji Obywatelskiej.
Przypisy
- ↑ “Szymon Niemiaszek i Jacek Adler złożyli prośba do IPN”
- ↑ 2,0 2,1 Czyn “Hiacynt” była legalna – IPN rozgrzesza MO za tłamszenie gejów
- ↑ Kartel Kurtyki z Kiszczakiem, inaczej gdy IPN legitymizuje działania Milicji Obywatelskiej
Linki wewnętrzne
- Różowe teczki
Źródła
- Sławoj Kopka, “Hiacynt”, W służbie narodu nr 2 (12 stycznia) 1986, ss. 11 i 13
- Inaczej, nr 10/1999
- Joanna Gorzelińska, “Różowe teczki”, Przekrój 35/2004
- Krzysztof Tomasik, “Dookoła akcji Hiacynt”, InnaStrona.pl
- Paweł Kurpios, “Poszukiwani, poszukiwane. Geje i lesbijki a faktyczność PRL” (paczka pdf)
Źródło: “http://pl.wikipedia.org/wiki/Akcja_%22Hiacynt%22“



